Ta sama stawka, cztery podstawy
| Podstawa | Prowizja lekarza | Zostaje w gabinecie | Marża |
|---|
Kalkulator marży przyjmuje tę podstawę i uwzględnia koszt fotela.
Stawka to połowa umowy. Druga połowa to podstawa, od której się ją liczy — i to ona rozstrzyga, ile faktycznie zostaje w gabinecie. Ta sama korona przy tej samej stawce potrafi zostawić o kilkaset złotych więcej albo mniej.
| Podstawa | Prowizja lekarza | Zostaje w gabinecie | Marża |
|---|
Kalkulator marży przyjmuje tę podstawę i uwzględnia koszt fotela.
Sama różnica w złotówkach nie zmienia niczego, dopóki nie trafi do umowy. Poniżej zdanie opisujące wybrany sposób liczenia — z rozstrzygnięciem czterech rzeczy, o które najczęściej powstaje spór.
To jedno zdanie opisujące sposób liczenia, nie wzór umowy ani porada prawna. Konkretne brzmienie warto uzgodnić z osobą, która prowadzi Twoje rozliczenia.
Umowa z lekarzem prawie nigdy nie mówi „40%” i nic więcej. Mówi „40% od…” — i to, co stoi po tym słowie, jest ważniejsze niż sama liczba. W polskich gabinetach spotyka się cztery warianty i każdy z nich jest w praktyce używany.
Najprostszy do policzenia i najdroższy dla gabinetu. Lekarz dostaje procent od kwoty przed rabatem, więc każdy udzielony rabat obciąża wyłącznie gabinet. Jeśli dajesz 150 zł rabatu przy stawce 40%, gabinet traci całe 150 zł, a lekarz nic — jego wynagrodzenie liczy się od kwoty, której pacjent nigdy nie zapłacił.
Wariant najczęstszy. Rabat dzieli się proporcjonalnie: przy stawce 40% z każdych 100 zł rabatu 40 zł zabiera lekarzowi, a 60 zł gabinetowi. Nadal jednak całe laboratorium i wszystkie materiały płaci gabinet z tego, co mu zostało.
Zanim policzy się procent, odejmuje się fakturę z laboratorium i opłaty systemowe za przypadek. To wariant, który najczęściej pojawia się w branżowych opracowaniach jako zalecany: prowizję liczy się dopiero po odjęciu kosztów, które idą za konkretnym pacjentem. Ma sens także dlatego, że lekarz zwykle sam wybiera laboratorium — a przy tej podstawie wybór droższego obniża również jego wynagrodzenie, nie tylko marżę gabinetu.
Najostrzejszy dla lekarza i najbezpieczniejszy dla gabinetu. Odejmuje się wszystko, co poszło na ten przypadek: laboratorium, opłaty, komponenty i materiały. Procent liczy się od tego, co realnie zostało do podziału. W praktyce przy tej podstawie stawka procentowa bywa wyższa niż przy wariancie pierwszym — i obie strony wychodzą na swoje, bo liczy się od tej samej, uczciwej kwoty.
Bo różnica nie jest procentowa — jest złotówkowa i mnoży się przez liczbę prac. Jedna korona to kilkaset złotych różnicy. Dwieście koron w roku to już kwota, za którą kupuje się sprzęt. Kalkulator wyżej pokazuje dokładnie tę skalę na Twoich liczbach.
Druga rzecz, o której się zapomina: podniesienie ceny nie zostaje w gabinecie w całości. Przy stawce procentowej część podwyżki natychmiast wraca do lekarza, bo jego wynagrodzenie liczy się od wyższej już kwoty. Przy stawce 40% i opłacie za terminal 1,1% z każdych 100 zł podwyżki w gabinecie zostaje niecałe 59 zł. Przy kwocie stałej zostaje prawie całe 99 zł. To nie argument za jednym ani drugim — to liczba, którą trzeba znać, zanim się zmienia cennik.
Ta strona liczy i wyjaśnia, jak różne podstawy wpływają na wynik. Nie jest poradą prawną ani wzorem umowy — konkretne zapisy warto uzgodnić z osobą, która prowadzi Twoje rozliczenia.